Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Assassin's Creed: Origins PC - Seria wraca do formy

Sebastian Oktaba | 04-12-2017 12:36 |

Walka to wreszcie wyzwanie

Poważnych zmian dokonano również w systemie walki, całkowicie przebudowując mechanikę wyprowadzania ataków, kontr, uników i blokowania, trochę upodobniając tymi zabiegami Assassin’s Creed: Origins do trzeciego Wiedźmina. Skończyło się okładanie manekinów dzierżących miecze, grzecznie czekających w kilkuosobowej kolejce po solidny wpier... sami zresztą powinniście pamiętać jak żenująco wyglądały konfrontacje w Assassin’s Creed: Syndicate albo Unity. Najnowsza odsłona jest znacznie trudniejsza oraz bardziej wymagająca manualnie, zmuszając do porzucenia starych przyzwyczajeń. Oponenci są agresywniejsi, chętniej uczestniczą w grupowych naparzankach wspomagając kolegów podczas przepychanek, dysponują łukami, potężnymi atakami, skutecznie blokują i próbują nas okrążyć. Szeregowe żołdaki przy pierwszej sposobności wzywają wsparcie, rozpalając poustawiane gdzieniegdzie pojemniki z węglami (tutaj można posiłkować się dywersją), zaś kapitanowie potrafią okrutnie dokopać. Dlatego bezmyślne wpadanie do wrogich palcówek bywa opłakane w skutkach. Ech... Wielokrotnie oglądałem napis desynchronizacja zanim zrozumiałem, że dawny Assassin’s Creed definitywnie odszedł w zapomnienie. Jest odczuwalnie trudniej, chociaż sporo zależy od różnicy poziomów między Bayekiem i adwersarzami - wyraźna dysproporcja na naszą niekorzyść będzie wyrokiem śmierci, natomiast przewaga to zielone światło dla rozwałki.

Recenzja Assassin's Creed: Origins PC - Seria wraca do formy [nc7]

Walka bezpośrednia opiera się przede wszystkim na parowaniu i unikaniu ciosów, zadawanych kiedy oponent straci równowagę po zablokowaniu naszego uderzenia albo pozwoli się wymanewrować, odsłaniając wrażliwe miejsce gdzie plecki tracą swoją szlachetną nazwę. Początkowo mamy relatywnie niewielki wachlarz uderzeń, ale zdobywanie punktów doświadczenia oraz konsekwentny rozwój bohatera powoduje, że potężniejszych zdolności przybywa i zyskujemy tym samym więcej możliwości ofensywnych m.in.: szał bitewny i adrenalinę potęgujące obrażenia. Gdzieś w okolicy 14-15 poziomu Bayek zaczyna już nabierać rozpędu. Do odkrycia czekają trzy drzewka - łowcy, wojownika i wróża - zawierające po kilkanaście skilli zwiększających różne parametry postaci, dodających kolejne ciosy, wzmacniających bazowe zdolności, rozszerzające opcje craftingu itp. Wygląda to naprawdę przyzwoicie działając według bardzo prostego schematu, niemniej wiodącą rolę odgrywają umiejętności poprawiające skuteczność czynienia krzywdy bliźniemu. Nie rozumiem jednak konieczności wykupienia dość specyficznych biegłości odblokowujących na przykład potężniejsze przedmioty u sprzedawców lub zmianę pory dnia - takie „ficzersy” powinny być przecież dostępne na innych zasadach. Dziwi też skromna ilość zdolności stricte asasyńskich, bo chociaż działanie w ukryciu nadal pozostaje bardzo ważnym elementem rozgrywki, temu aspektowi moim zdaniem poświęcono zaskakująco mało miejsca w drzewkach.

Recenzja Assassin's Creed: Origins PC - Seria wraca do formy [nc2]

Bayek biegle posługuje się również łukiem, ciskając strzały niczym Lara Croft w odświeżonym Tomb Raiderze, łącznie z takimi zapalającymi drewniane powierzchnie czy wazony wypełnione oliwą. Spróbujcie teraz wyobrazić sobie sytuację, kiedy umieszczacie płonącą niespodziankę w łodzi patrolowej lub wybuchowym naczyniu stojącym obok przeciwnika... Bum! Bum! Bum! Oczywiście, zabawa z podpalaniem działa wybiórczo na określonych powierzchniach i obiektach, niemniej pozwala przeprowadzić kilka naprawdę widowiskowych akcji. Spowolnienie czasu podczas strzelania? Kierowanie pociskiem? Proszę bardzo! Skilli rozszerzających nasze zdolności łucznicze nie brakuje. Dzielny bohater Egiptu walkę prowadzi także z siodła wiernego wierzchowca, szlachtując łapserdaków ze zdwojonymi siłami, bowiem centaurioni padający po zaledwie trzech lub czterech kuksańcach to widok niecodzienny. Problemem jest niestety toporne sterowanie, które przypomina dlaczego nienawidziłem używać bryczek w Syndicate. Zwierzaki mają niewielki promień skrętu, brakuje sensownego systemu namierzania celów, a szalone kręcenie myszką to średnia przyjemność. Szarżowanie okazuje się skuteczną lecz zarazem chaotyczną i męczącą strategią. Niekwestionowaną zaletą towarzysza jest natomiast nieśmiertelność, która połączona z niewyczerpanymi pokładami wytrzymałości pozwala nacierać bez strachu o zdrowie pupila (swojego trzeba jednak pilnować).

Recenzja Assassin's Creed: Origins PC - Seria wraca do formy [nc33]

Jeśli zwykła wojaczka niespecjalnie was interesuje, zawsze możecie skorzystać z bardziej wyrafinowanych metod eksterminacji. Czajenie w wysokich trawach, chowanie w stogach siana, wyczekiwanie na gzymsach, żeby wcisnąć niezorientowanemu wrogowi ostrze między żebra, to codzienność przyszłego asasyna. Odnoszę tylko nieodparte wrażenie, że techniki cichego zabijania generalnie uszczuplono, skupiając bardziej na wspomaganiu jawnego zabijania. Takie podejście nieco rozczarowuje, ponieważ w Assassin’s Creed: Origins korzystałem z cichego eliminowania oponentów częściej niż kiedykolwiek wcześniej, aczkolwiek w zamian wprowadzono wachlarz naprawdę ciekawych sztuczek. Strzałki usypiające, proszek ogłuszający i tworzący zasłonę dymną, uwalnianie z zamknięcia oraz oswajanie niektórych zwierząt (Far Cry: Primal pozdrawia), wykorzystywanie martwych do rozsiewania trucizny (!) oraz buntowanie wrogów przeciwko sobie jakimiś czarami - wszystko razem umożliwia bardzo zróżnicowaną pacyfikację. Kombinacji jest oczywiście jeszcze więcej, kolejne dokładają także przedmioty o unikalnych właściwościach, których statystyki podobnie jak całokształt ekwipunku przerobiono obierając za wzorzec popularne cRPG. Wygląda to czytelniej, łatwiej jest porównywać zabawki, zarządzać zawartością kieszeni. Ot, następna pozytywna zmiana.

Recenzja Assassin's Creed: Origins PC - Seria wraca do formy [nc29]

16
Zgłoś błąd
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 40

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.