.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国
  

Recenzja Assassin's Creed: Origins PC - Seria wraca do formy

Sebastian Oktaba | 04-12-2017 11:36 |

Recenzja Assassin's Creed: Origins PC - Seria wraca do formyPodczas dziesięcioletniej kariery seria Assassin’s Creed zaliczyła mnóstwo epok historycznych, wykreowała wielu charyzmatycznych bohaterów i została powszechnie rozpoznawalną marką, jednak Ubisoft zajęty wydawaniem kolejnych odsłon nie zauważył, kiedy formuła rozgrywki uległa wypaleniu. Kosmetyczne zmiany w mechanice, coraz bardziej naciągane wątki fabularne i odtwórczość sprawiły, że dzisiaj większość graczy dobrze wspomina tylko Assassin’s Creed II oraz Black Flag, natomiast nazwa Unity czy Syndicate kojarzona jest głównie z odgrzewaniem kotletów na kilkuletnim oleju. Francuskie konsorcjum problemu nie widziało w żenująco słabych ocenach, ale gwałtowny spadek słupków sprzedaży już odnotowało. Wstrzymało więc developerów i postanowiło gruntownie przemyśleć sprawę. Efektem dwuletnich refleksji jest oczywiście nowa odsłona - Assassin’s Creed: Origins...

Autor: Sebastian Oktaba

Niedawno Assassin’s Creed obchodziło okrągłą rocznicę swojego istnienia, a ponieważ Origins jest dziesiątą pełnoprawną odsłoną serii dostępną na pecetach, postanowiłem prześledzić karierę medialną tego tasiemca. Zatem tak... Pierwszą część postrzegam w kategoriach niezgrabnego szkicu roboczego, który pięknych kształtów nabrał dopiero za drugim podejściem, będąc później niemiłosiernie rozwlekanym za sprawą Revelation oraz Brotherhood. Trzeci Assassin’s Creed generalnie był całkiem zjadliwy wnosząc zarazem niemało nowości, aczkolwiek moim zdaniem średnio trafnie wybrano realia historyczne, mające niebagatelne znaczenie dla klimatu jakiego z tegoż względu zabrakło. Dopiero Black Flag trochę namieszało dzięki solidnie zrealizowanym bitwom morskim, wartkiej fabule, posmakowi pirackiej przygody oraz malowniczym widokom. Assassin’s Creed: Rogue kompletnie sobie odpuściłem, zasiadając chwilę później do Unity... pełnego błędów technicznych, fatalnie zoptymalizowanego oraz irytująco odtwórczego, którego otoczka fabularna i barwne postacie nie zdołały uratować. Równie kiepsko wypadł Syndicate, osadzony wprawdzie w stosunkowo świeżym okresie (XIX wiek), ale koncepcyjnie ciągle tkwiący w średniowieczu. Statystyka to niezbyt imponująca, dlatego sceptycyzm wobec najnowszej produkcji Ubisoft Montreal jest chyba całkowicie uzasadniony.

Recenzja Assassin's Creed: Origins PC - Seria wraca do formy [nc12]

Pierwszy zwiastun dobrej zmiany dostrzegam w odrzuceniu upartego podążania ku współczesności, średnio pasującej do koncepcji Assassin’s Creed. Chociaż epoka kolonialna, renesans, rewolucja francuska czy przemysłowa miały niepowtarzalny charakter, zdecydowanie wolałem bardziej odległe i niezbadane czasy. Jestem zatem usatysfakcjonowany, że najnowsza odsłona została umieszczona właśnie w starożytnym Egipcie. Wielbłądy, piramidy, konfrontacja dwóch wysoko rozwiniętych kulturowo cywilizacji, polityczne przewroty plus knowania tajemniczych stowarzyszeń, to materiał idealnie trafiający w quasi-historyczną konwencję Assassin's Creed. Podtytuł również stanowi czytelny drogowskaz (Origins - Początki), bowiem bractwo asasynów w momencie rozpoczęcia rozgrywki formalnie jeszcze nie istnieje, zatem będziemy jednym z pierwszych zakapturzonych mścicieli, wywodzących się bezpośrednio z nubijskich wojowników zwanych medżajami. Porządne to chłopaki służące faraonom, dbające o interesy zwykłych ludzi, walczące z poborcami podatkowymi, przeprowadzające staruszki przez ruchliwe ulice itp. Cofnięcie w przeszłość stanowiło również pretekst do zmodyfikowania kluczowych elementów rozgrywki, owocujące długo wyczekiwanym odświeżeniem mechaniki.

Recenzja Assassin's Creed: Origins PC - Seria wraca do formy [nc20]

Zacznijmy od jednak podstaw - głównym bohaterem Assassin's Creed: Origins uczyniono Bayeka, najstarszego znanego przodka Desmonda Milesa, którego poznajemy gdzieś w okolicy 49 B.C.E. Facet przeżył konkretny rodzinny dramat, początkowo wygląda gorzej niż pospolity łachmyta, aczkolwiek w sztukach walki tylko nieliczni potrafią mu dorównać. Bayeka napędza pragnienie zemsty, jakiej dokonuje na sprawcy swego cierpienia, ale grupa kultystów Zakonu Starożytnych zamieszanych w tragedię okazuje się znacznie większa, niż początkowo przypuszczał. Kolejne tropy prowadzą do dygnitarzy coraz wyższego szczebla, dlatego zamiast zasłużonego odpoczynku ruszamy zaprowadzić trochę sprawiedliwości, ostatecznie zostając wielkim praojcem bractwa asasynów. Więcej nie wypada zdradzać, ale fabularnie Assassin's Creed: Origins reprezentuje niezły poziom, historia jest całkiem wiarygodnie poskładana, zaś protegowanego obdarzono solidną porcją charyzmy. Bayek nie dorównuje przebojowością Ezio Auditore czy poczuciem humoru Arno Dorianowi, lecz wzbudza po prostu sympatię oraz szacunek. Ubisoft Montreal potrafi tworzyć wiarygodne, barwne i skompilowane postacie. Pytanie brzmi natomiast - jak poradziło sobie z pozostałymi aspektami, które wymagały znacznie większego wysiłku programistycznego, popartego naprawdę dobrymi pomysłami.

Recenzja Assassin's Creed: Origins PC - Seria wraca do formy [nc32]

Test wydajności Assassin’s Creed: Origins - Problemy w Egipcie?

Twoja ocena publikacji:
13
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 39

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.