.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Assassin's Creed Brotherhood - Gdzie jesteś bracie?

Sebastian Oktaba | 15-04-2011 08:02 |

Kuj żelazo póki gorące - taką strategię najwyraźniej obrało Ubisoft Montreal, kiedy postanowiło w stosunkowo szybkim tempie przygotować kolejną odsłonę Assassin's Creed. Producent zachęcony gigantycznym sukcesem drugiej części przygód skrytobójców, która przez wiele serwisów została uznana najlepszą produkcją 2010 roku i zarobiła krocie dla francuskiego wydawcy, doskonale wyczuł rynkową koniunkturę. Ludzie pokochali Ezio Auditore de Firenze oraz słoneczną XV wieczną Italię. Jednak teraz poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko, oczekiwania graczy znacznie wzrosły, zaś pole do popisu uległo dramatycznemu skurczeniu. W Assassin's Creed II poprawiono już praktycznie wszystko czego brakowało niezbyt rewelacyjnej „jedynce”, co zaowocowało powstaniem naprawdę niezapomnianego tytułu. Czym zatem twórcy mają zamiar zaskoczyć nas w Assassin's Creed: Brotherhood? Z pewnością otrzymamy więcej tego samego uzupełnionego o kilka nowych elementów, tryb multiplayer, ciekawą historię oraz mnóstwo dynamicznej akcji. Trzecia część Assassin's Creed malkontentów raczej nie przekona, natomiast wielbiciele cyklu oraz po prostu świetnych gier powinni być zachwyceni!

Autor: Caleb - Sebastian Oktaba

Fabuła Assassin's Creed: Brotherhood stanowi bezpośrednią kontynuację wydarzeń przedstawionych w Assassin's Creed II, dlatego okres historyczny, problematyka oraz większość obsady pokrywa się z tym, co widzieliśmy w poprzedniej odsłonie. Oczywiście, główny bohater w osobie Ezio Auditore de Firenze i jego najbliższe otoczenie pozostali na swoich stanowiskach, nadal prowadząc krucjatę przeciwko znienawidzonemu zakonowi templariuszy. Skończywszy prolog nasz okryty chwałą pupilek wraca w rodzinne strony, mając nadzieję na chwilę zasłużonego odpoczynku. Ezio uznał, że najwyższy czas skorzystać z uroków życia, wdzięków pięknych dam czy wreszcie zasobów winnicy, aby zregenerować siły i ogarnąć niecierpiące zwłoki sprawy przed następną rundą. Niestety, oszczędzony z pogromu Rodrigo Borgia nie zamierzał składać broni. Niczego niespodziewającą się willę Monteriggioni o świcie najeżdża mała armia, rozpoczynając z zaskoczenia oblężenie posiadłości, którą wcześniej skrupulatnie rozbudowywaliśmy. Desperacka walka o utrzymanie pozycji kończy się fiaskiem, straszliwym przelewem krwi oraz rozbiciem potęgi rodziny Auditore. W trakcie rozróby Ezio zostaje poważnie ranny, traci przytomność... żeby obudzić się w Wiecznym Mieście, stolicy Włoch. Poturbowany, obolały oraz nader wszystko solidnie wku...rzony, wraz z Nicolo Machiavellim przystępuje do budowania struktur zakonu asasynów w Rzymie. Cel jest prosty - doszczętnie zniszczyć ród Borgiów i jego sprzymierzeńców, wyrównać rachunki z Cesare, Rodrigo oraz...

Assassin's Creed: Brotherhood wbrew potocznemu rozumowaniu wcale nie jest pełnoprawną trzecią częścią serii, prędzej aneksem do drugiej, rozwijającym niedokończone wątki. Sugeruje to nie tylko tytuł pozbawiony wyraźnego „III” lecz również brak poważniejszych zmian względem poprzednika - tak w mechanice, jak i scenariuszu. Czy to źle? Absolutnie, bowiem Assassin's Creed II wspiął się na wyżyny miodności zasłużenie zgarniając prestiżowe nagrody, zostając zarazem doskonałym wzorem do naśladowania oraz dalszego modyfikowania. Tryb opowieści pozwala wykonać szereg rozbudowanych zadań, gdzie każde następne stawia przed nami coraz poważniejsze wyzwania. Różnorodność zleceń, ich wieloetapowość czy dynamika zasługuje tutaj na pełne uznanie. Ot, trochę przypomina to Grand Theft Auto w epoce renesansu - jest przecież sporo swobody, otwarty świat, kapitalnie przedstawiona opowieść i walka. Z biegiem czasu Ezio uczy się nowych zdolności, zdobywa ciekawy sprzęt oraz podejmuje misje poboczne, które nabrały oczekiwanego polotu. Jeżeli kontakt z Assassin's Creed zakończyliście na „jedynce”, pomijając po drodze sequel, to przespaliście istną rewolucję. Zanim usiądziecie do Brotherhood warto chyba nadrobić zaległości. Owszem, Ubisoft odcina kupony sprytnie wykorzystując sukces marki, ale robi to w naprawdę pięknym stylu. Gdyby tylko fabuła ślepo nie zmierzała w kierunku science-fiction byłoby perfekcyjnie...

Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 3

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.