.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Amnesia: The Dark Descent - Strach ma wielkie oczy

Sebastian Oktaba | 17-09-2010 11:43 |

Strach zawsze odgrywał w ludzkim życiu niebagatelną rolę. Determinował sposób postrzegania otaczającej rzeczywistości, wpływał na proces podejmowania decyzji oraz był z powodzeniem wykorzystywany jako instrument sprawowania władzy. Jego wszechstronność jest wręcz nieopisana, co znajduje również odzwierciedlenie w ówczesnej popkulturze. Przemysł rozrywkowy od dekad ochoczo wykorzystuje elementy straszenia, zaś chętnych do płacenia za doświadczenie kilku chwil grozy wciąż przybywa. Dlaczego tak bardzo lubimy się bać? Czy czując jak serce podchodzi nam do gardła, ale jednocześnie mając świadomość, że to co widzimy jest tylko fikcją, instynktownie hartujemy swoje ego? W końcu, gdy gasną światła zaczynamy walczyć z natrętnymi myślami, jakoby w mrokach kryło się coś, czego istnienie dawno wykluczono... Strach podsycany przez wyobraźnię miewa wielkie oczy, więc zanim usiądziesz do Amnesia: The Dark Descent weź głęboki oddech i oczyść umysł. Jeżeli Silent Hill, Resident Evil, Alan Wake albo Alone in The Dark nie zrobiły na Tobie wrażenia, nie zgrywaj jeszcze bohatera. Amnesia podąża zupełnie inną drogą, naznaczoną obłędem oraz bezsilnością. Gotowy na prawdziwie survivalowy horror? Szczerze wątpię...

Autor: Caleb - Sebastian Oktaba

Budzisz się zziębnięty w korytarzu posępnego zamczyska, leżąc na wilgotnej kamiennej posadzce. Oślepiający strumień bladego światła wpada przez szerokie okiennice, którymi nieznośnie tłucze hulający wiatr. Zewsząd otacza cię przenikliwa pustka, porozrzucane strzępy dokumentów oraz zniszczone meble. Chwilę trwa, zanim zaczynasz zastanawiać się nad tym kim jesteś i dlaczego odzyskałeś przytomność akurat tutaj. Przypadek? Nie, ktoś musi odpowiadać za ten przykry incydent. W głowie słyszysz tylko bolesny szum, koordynacja ruchów szwankuje, podobnie jak wzrok. Wszystko wydaje się rozmyte, niewyraźnie oraz obce. Nic nie pamiętasz, ale wiesz, że imię twe brzmi Daniel. W zaistniałej sytuacji pozostaje tylko ruszyć przed siebie, szukając ucieczki z ponurego domostwa. Jednak pomimo uczucia osamotnienia masz dziwne wrażenie, jakby coś nieustannie czaiło się w ciemnościach. Nie mija dłużej niż kwadrans gdy podejrzenia zastępuje pewność - zamczysko jest opuszczone, ale z pewnością nie kompletnie opustoszałe... niestety. Znajdując notatki i fragmenty pamiętników, powoli zaczynasz rozumieć, co takiego wydarzyło się w tych przeklętych murach. Kimkolwiek był bądź jest właściciel niniejszego przybytku, dawno zatracił swoje człowieczeństwo i zbratał z nieczystymi mocami. Dziwne sylwetki przemykające w mroku, upiorne zawodzenie, ten świszczący wicher... A może to wyłącznie skutek odchodzenia od zmysłów i zaburzeń tożsamości? Nie masz wyboru - podnosisz latarnię, przełykasz głośno ślinę i chwytasz za klamkę drzwi, prowadzących w głąb mrocznych korytarzy...

Tak zaczyna się Amnesia: The Dark Descent, najnowsze dzieło niezależnego szwedzkiego studia Frictional Games, odpowiedzialnego za niezwykle udaną Penumbrę. Enigmatyczna fabuła pełna niejasności oraz białych kartek, to z pewnością atut opisywanego tytułu (choć zdarzają się nieścisłości w scenariuszu), ale nie każdemu forma jego realizacji przypadnie do gustu. Otóż, gatunek horroru zamknął się w swego rodzaju szablonie, będąc najczęściej utożsamiany z bryzgająca juchą oraz mniej lub bardziej groteskowymi potworami. Spora w tym zasługa takich serii jak Resident Evil, Silent Hill, Alone in the Dark czy Left 4 Dead. Oczywiście, daleki jestem od twierdzenia iż wymienione wyżej gry nie zasługują na miano dreszczowców, ale sami przyznacie, bliżej im chyba do mrocznych strzelanin niż rasowego survivalu. Amnesia nie podąża za szalenie popularnym nurtem „slaszerów”, serwując znacznie bardziej wysublimowany sposób straszenia, co świadczy o jej wyjątkowości. Jeżeli preferujesz szlachtowanie demonicznych stworów (Silent Hill), lubisz gromadzić arsenał do walki z zombie (Resident Evil) lub liczysz na wsparcie kompanów w pokonywaniu hord oponentów (Left 4 Dead), zdecydowanie źle trafiłeś. Recenzowana produkcja w dziewięćdziesięciu procentach opiera się na sile sugestii, misternie budowanej atmosferze oraz permanentnym unikaniu wszelkiego zagrożenia. W zasadzie, jest to zręczne połączenie skradanki, przygodówki oraz horroru w klasycznym tego słowa znaczeniu. Nuda? Powiedz proszę, czy kiedykolwiek zmuszony byleś do schowania przed wrogiem w ubojni świń lub pośród ludzkich ciał? Tak myślałem...

Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 2

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.