.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Fallout 3 - Atomowy Zawrót Głowy

Sebastian Oktaba | 28-11-2008 14:50 |

Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia. Koniec świata nastąpił niemal dokładnie według przewidywań. Zbyt liczna populacja, za mało miejsca i surowców naturalnych. Szczegóły nie są istotne. Powody - jak zwykle, typowo ludzkie. Niemal całe życie na Ziemi zostało unicestwione. Niszczycielska siła atomowej iskry skrzesanej przez ludzkie ręce szybko wymknęła się spod kontroli. Kolumny radioaktywnego ognia przetoczyły się przez świat. Kontynenty zostały spowite przez płomienie i połknięte przez wrzące oceany. Ludzie wyginęli niemal całkowicie, a ich duchy stopiły się z falą promieniowania, która pokryła całą Ziemię. Cisza i mrok opanowały planetę, rządząc niepodzielnie przez wiele lat. Tylko nieliczni przetrwali zagładę. Niektórzy zdołali znaleźć bezpieczne schronienie w ogromnych, podziemnych Kryptach ... Jednym z takich właśnie ośrodków została Krypta 101. Szczelnie zamknięta, wyizolowana, samowystarczalna. Chociaż egzystencja w niej nie była pozbawiona wad, poczucie bezpieczeństwa i pewności rekompensowało wszelkie braki. Właśnie w takich realiach, głęboko pod betonową kopułą rozpoczyna się akcja Fallout 3, który od początku wzbudza skrajne emocje. Dlaczego?

Autor: Sebastian „Caleb” Oktaba

Seria Fallout to swoisty fenomen, który odcisnął ogromne piętno na całym gatunku cRpg. Jaki szanujący się gracz, gustujący w komputerowych grach fabularnych, mógłby przejść obok Fallout 2 obojętnie? Black Isle stworzyło świat na tyle przekonywający, że ślepo można dać wiarę w prawdopodobieństwo przedstawionych wydarzeń. Pomimo biegu lat, postapokaliptyczne uniwersum nadal inspiruje. Fascynująca mieszanka elementów popkultury lat 50/60 zmieszana z fikcyjnymi faktami, dała piorunujący efekt. Wizja wojny totalnej zawsze była przerażająca, ale to, co wykreowano z pewnością można nazwać dziełem geniuszu. I słusznie, bowiem w pełni zasługuje na ten tytuł. Niestety, w odróżnieniu od wojny, rynek gier niezmiennie ewoluuje. Dziś już studio Black Isle nie istnieje, zaś prawa do marki wykupiła Bethesda, odpowiedzialna za min.: The Elder Scrolls. Fani Fallouta z niepewnością spoglądali w przyszłość ... W końcu po dość „płytkim” Oblivion obawy były uzasadnione. Wojna rozgorzała na nowo. Tym razem pomiędzy graczami, którzy podzielili się na dwa przeciwstawne obozy. Zwolenników zmian i zatwardziałych konserwatystów. Zanim przeczytasz poniższą recenzję, zadaj sobie pytanie: do której grupy należysz?

Długo zastanawiałem się, w jaki sposób ugryźć Fallout 3 na płaszczyźnie zawodowej. Osiągniecie kompromisu w ocenie, gdy sentymenty kolidują z obiektywizmem było nie lada wyzwaniem. Fallout 2 zaliczyłem kilka razy na rożne sposoby, jednak postanowiłem z dystansem podjeść do trzeciej odsłony. Bądź co bądź, to zupełnie inna gra. Grzebanie w przeszłości pozostawię IPN, chociaż odwołania do poprzedników są nieuniknione i na pewno takowych nie zabraknie. Trzeba pogodzić się z faktem, że era archaicznych cRpg dobiegła końca lata temu. Dziś rządzą pieniądze, a każdy ekonomicznie myślący wydawca nie będzie spełniał indywidualnych zachcianek garstki najbardziej zagorzałych fanów. Smutna prawda. Jedyne co pozostaje, to przyjmować rzeczy takimi jakie są i cieszyć się, że marka nie umarła na dobre. Chociaż wiele osób postawiło krzyżyk na Fallout 3, bez wątpienia jest to niesłychanie ważny punkt na tegorocznej mapie premier, który aż prosi się o wnikliwą analizę i ocenę.

Wybaczcie przydługi wstęp, ale rzadko trafia się sytuacja, gdy ludzie są w stanie obrzucać się błotem i wyzwiskami tylko dlatego, że komuś gra przypadła do gustu, bądź nie. Nie owijając w bawełnę mamy do czynienia z zupełnie nowym Falloutem, na pewno nie takim, o jakim marzyli starsi gracze. Ale czy to definitywnie go przekreśla? Byłoby niesłychaną ignorancją samemu nie sprawdzić efektów wielomiesięcznej pracy programistów. Deklaracji składano wiele, nie ukrywając przy tym, że czekają nas wielkie zmiany. Przyszła więc pora, aby zmierzyć się z odświeżonym obliczem legendy. Pełen obaw i wątpliwości zainstalowałem grę. Po chwili z głośników dało się słyszeć nieśmiertelne „Wojna; wojna nigdy się nie zmienia ...”. Uważnie obejrzałem klimatyczne intro i nastrój zdecydowanie mi się poprawił.

Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 0
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Zaloguj się i napisz pierwszy komentarz.
x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.