.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Battlefield 3 - Gorąca recenzja przebojowej strzelaniny

Sebastian Oktaba | 27-10-2011 22:44 |

Rzesze fanów Battlefield z utęsknieniem wyczekiwały dnia, kiedy kolejna odsłona kultowej serii nareszcie zadebiutuje i rytualne wyrywanie kartek z kalendarza dobiegnie końca. Jeśli w globalnych statystykach liczba zwolnień lekarskich nagle wzrosła, to przyczyny takiego stanu rzeczy należy upatrywać raczej w produkcji EA DICE, niżeli szalejącym wirusie grypy. Wszelako chorobę można wyleczyć bądź przeboleć, natomiast chęci zagrania w Battlefield 3 opanować po prostu nie sposób! Jestem święcie przekonany, że wiele osób postanowiło olać pracę, rodzinę lub szkołę i całkowicie oddać się wirtualnym zmaganiom. O ogromnym zainteresowaniu nowym Battlefield'em może świadczyć chociażby fakt, że ponad dwanaście (!!!) milionów graczy wzięło udział w otwartych beta-testach i zamówiło pre-ordery. Twórcy musieli więc sprostać wyśrubowanym oczekiwaniom, presji starych wyjadaczy oraz poniekąd konkurencji w postaci nadciągającego Call of Duty: Modern Warfare 3. Jednak chyba nikomu nawet przez myśl nie przeszło, że EA DICE mogłoby zawalić robotę i rozczarować swoich wyznawców... prawda?

Autor: Caleb - Sebastian Oktaba

Produkcje w wojennych klimatach cieszą się niesłabnącą popularnością, chociaż sama tematyka została już maksymalnie wyeksploatowana zarówno w kinematografii, jak i wszelkiego rodzaju grach. Poniekąd Szeregowcowi Ryan'owi, Cienkiej Czerwonej Linii czy Wrogowi u Bram zawdzięczamy Medal of Honor i Call of Duty, niemniej czasy walki aliantów z nazistami poszły chwilowo w odstawkę. Moda na współczesne konflikty wciąż postępuje, zaś developerzy chyba całymi dniami uważnie oglądają CNN. Ostatecznie, żeby spreparować wiarygodny „nowożytny” scenariusz wystarczy połączyć kilka faktów i umieścić akcję na bliskim wschodzie, zamiast wymyślać kolejne wydumane historyjki lub nieustannie drążyć w przeszłości...

Jednak dla Battlefield współczesne pola bitwy to żadne novum, chociaż korzenie cyklu sięgają jeszcze początków XXI wieku, gdy praktycznie wszystkie strzelaniny pierwszoosobowe z militarnym pierwiastkiem rozgrywały się podczas II Wojny Światowej. Potem nastąpiła delikatna zmiana kursu w kierunku Wietnamu oraz wycieczka na obce planety, aczkolwiek chyba największą popularność zdobyły Battlefield: Bad Company 2 i Battlefield 2. Pierwsza jest w zasadzie osobną marką rządzącą się sowimi własnymi prawami, natomiast druga to czystej krwi sieciowy shooter, którego sukcesora właśnie recenzujemy.

Battlefield 3 oprócz dopracowanego modułu multiplayer nareszcie otrzymał również pełnowartościową kampanię dla pojedynczego gracza, okraszoną nawet sensowną fabułą utrzymaną w typowo żołnierskiej atmosferze. EA DICE najwyraźniej postanowiło utrzeć nosa Infinity Ward i przygotować tytuł zdolny rywalizować z Call of Duty na każdym polu. Bądźmy jednak zupełnie szczerzy - większość klienteli liczy przede wszystkim na solidną wieloosobową rozwałkę. Rządnych krwi zakapiorów czekają więc ogromne plansze wypełnione pojazdami, samolotami, śmigłowcami, czołgami, transporterami i lekkim sprzętem, gdzie jednocześnie do sześćdziesięciu czterech graczy będzie mogło toczyć wirtualne wojny... Jesteście gotowi? Nie!? Sorry... jedziemy, jedziemy, jedziemy!

Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 23

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.