Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Atomowa recenzja Fallout 4 PC. Coraz bliżej serii The Elder Scrolls

Sebastian Oktaba | 29-11-2015 01:00 |

Hej ho! Hej ho! W pustkowia by się szło!

Główny wątek fabularny Fallout 4 złożonością nie dorównuje Pillars of Eternity czy Wiedźmin 3: Dziki Gon, aczkolwiek mnie osobiście usatysfakcjonował, pomimo iż scenarzyści nagminnie wykorzystywali arcybanalne motywy. Nieznajomy szukający zemsty i/lub przeznaczenia, gotowy poświęcić momencik na rozwiązanie problemów lokalnej społeczności, które nieoczekiwanie owocują poważniejszymi implikacjami, to przecież szlagierowy numer wykonywany przez Bethesdę od dziesięcioleci. Zalatuje komunałem? Zadania będące trzonem historii nadrabiają niedostatki merytoryczne miodną otoczką, rekompensującą z nawiązką wyświechtane pomysły. Śledztwo inspirowane filmami noir prowadzone przez nietuzinkowego detektywa, bliska współpraca z legendarnym Bractwem Stali, odkrywanie tajemnic złowieszczego Instytutu, wycieczka do wspomnień postaci drugoplanowych - wszystko razem tworzy sympatyczną mieszankę. Dziesiątki misji pobocznych, wyzwań i drobnych aktywności są bardziej schematyczne, acz zapewniają długie godziny radosnego zwiedzania postnuklearnego świata łaknącego bohaterów... Ot, nieporywające lecz solidne rzemiosło.

fallout 4 pc recenzja i screeny ultra

Kampania pod względem widowiskowości nie rozczarowuje, straszliwie boli natomiast znikomy wpływ podejmowanych decyzji na przebieg wydarzeń, ograniczający naszą inicjatywę do absolutnego minimum. Nieważne jakiej odpowiedzi udzielimy - dziewięćdziesiąt procent prowadzi do jedynego słusznego zakończenia. Drzewko konwersacji jest zresztą karykaturą erpegowych standardów. Zamiast listy dostępnych ścieżek dialogowych, dokładnie wyrażających nastawienie, emocje i stanowisko grającego, wprowadzono ekstremalnie uproszczony system wzorowany na ostatnim Dragon Age i Mass Effect, zawierający najwyżej cztery pozycje. Beznadzieje wykonanie tego elementu poważnie narusza wizerunek Fallout 4, bowiem oprócz sarkazmu i okazjonalnych możliwości wykorzystania charyzmy, żadnych innych środków perswazji nie przewidziano (chociażby stricte siłowych). Rozmowy z postaciami drugoplanowymi momentami wyglądają więc kuriozalnie, zwłaszcza gdy musimy zadeklarować chęć kooperacji, otrzymując do wskazania kilka bliźniaczych kwestii (Zgoda / No dobra / Nie chcę, ale muszę). Ekipa Bethesdy w ramach korepetycji powinna odpalić Wiedźmin 3 Dziki Gon, inaczej kolejna odsłona serii pójdzie jeszcze dalej, obcinając pogaduszki do rozsądnego: Tak / Tak.

fallout 4 pc recenzja i screeny ultra

Okropnie wykastrowanym konwersacjom świetnie akompaniuje bezpłciowy protegowany, którego osobowość porównałbym do sklepowego manekina - skorupy pozbawionej miligrama ludzkich odruchów. Nawet nie powinienem teraz wspominać Geralta, będącego przykładem wzorowo wykreowanego bohatera, ponieważ Fallout i Wiedźmin występują obecnie w zupełnie innych ligach. Pierwszy zrzesza podwórkowe siusiumajtki, drugi najlepszych zawodników reprezentujących światowy poziom. Nawet voice-acting farysa wypada bladziutko. Bogatszym wnętrzem okraszono na szczęście postacie niezależne, mogące zasilić szeregi dwuosobowej drużyny, wnosząc zarazem odrobinę życia do szorstkiej rzeczywistości. Wśród potencjalnych towarzyszy znajdziemy paladyna zakutego w pancerz wspomagany, robota domowego, poczciwego czteronoga, syntetycznego detektywa, supermutanta czy samozwańczego szeryfa pustkowi. Nieśmiertelnym kompanom możemy wydawać proste polecenia, obdarzyć mocniejszym uzbrojeniem albo potraktować jako darmową przestrzeń magazynową. Dzięki ich obecności zyskujemy też dostęp do ciekawych zadań pobocznych.

fallout 4 pc recenzja i screeny ultra

Obszar Wschodniego Wybrzeża udostępniony do eksploracji rozmiarami przypomina mapę Skyrima, tylko szczelniej wypełnioną interesującymi obiektami, podziemiami, skrytkami oraz miastami, niestety zamkniętą między oceanem i niewidzialnymi ścianami. Jeśli podejdziemy do krawędzi planszy ujrzymy komunikat o konieczności zawrócenia bez podania racjonalnych przyczyn. Poza tym, możemy wchodzić gdziekolwiek dusza zapragnie, swobodnie zwiedzać lokacje, szukać lepszego rynsztunku oraz wykonywać misje fakultatywne, kompletnie nie zawracając sobie łepetyny pozostałymi zobowiązaniami. Wtedy przydają się zdolności rozpruwania zamków i hakowania terminali zrealizowane w formie zręcznościowych lub logicznych mini-gier, żywcem wyciągniętych z poprzedniego Fallouta, zatem bez posiadania odpowiedniego poziomu tychże skilli, trudniejszych obiektów nawet nie możemy spróbować otworzyć (!). Interfejs Pip-Boya zawierającego statystyki, aktywne zadania oraz wyposażenie, poddano lekkiemu liftingowi skutecznie utrudniającemu sprawne zarządzanie ekwipunkiem. Ergonomia konsolowego systemu jest katastrofalna - brakuje nawet czytelnej porównywarki przedmiotów, natomiast żeby cokolwiek znaleźć trzeba wielokrotnie oglądać niepotrzebne ekrany. Helloł Bethesda - tu stacja ziemia - pececiarze nie zawsze używają padów!

fallout 4 pc recenzja i screeny ultra

97
Zgłoś błąd
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 152

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.