Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Format wyklęty! Dlaczego w Polsce ignoruje się nośnik Blu-ray?

Damian Marusiak | 08-12-2019 12:00 |

Format wyklęty! Dlaczego w Polsce ignoruje się nośnik Blu-ray?Ponad 13 lat temu na rynku zadebiutował niebieski krążek, znany też oficjalnie jako Blu-ray. Ponad trzy lata temu doczekaliśmy się z kolei premiery pierwszych filmów na nośniku Ultra HD Blu-ray, czyli właśnie tym samym krążku, ale jeszcze pojemniejszym. Nie da się ukryć, że fizyczny rynek filmów oraz seriali z każdym rokiem ma się gorzej, na co duży wpływ ma bez wątpienia wciąż rozwijający się rynek usług VOD. Jeśli z kolei przyjrzeć się sytuacji w Polsce, to bardzo szybko zauważymy, że rynek nośników fizycznych ledwo żyje, przynajmniej w kontekście Blu-ray oraz tym bardziej Ultra HD Blu-ray. Na ile ten problem jest związany z niemalejącym zainteresowaniem DVD, które powinno umrzeć już lata temu, a na ile problemem jest polska dystrybucja, która na każdym kroku robi z polskich klientów idiotów? Rzadko kiedy emocje biorą górę w artykułach, które przygotowuję, jednak sytuacja którą obserwuję od dłuższego czasu była bodźcem do przygotowania tego dosyć mocnego felietonu.

Autor: Damian Marusiak

Blu-ray od samego początku nie miał łatwego życia w Polsce - choć zadebiutował ponad dekadę temu to do dzisiaj pozostał niszowym nośnikiem. Wciąż bezapelacyjnie najbardziej dochodowy w naszym kraju jest DVD, który dominuje od ponad 20 lat. Najważniejszy powód, dla którego ten stan rzeczy się nie zmienia są atrakcyjne promocje oraz ogólnie niskie ceny - w sieciach Biedronka często filmy kupimy już za 5-10 złotych na sztukę. Dla osób oszczędzających i nie wydających dużo na filmy jest właściwie jedyny i najważniejszy powód pozostania przy antycznym już DVD. Blu-ray z kolei nie przyjął się w początkowym okresie życia ze względu na bardzo słabe promowanie nośnika i windowanie cen do absurdalnych poziomów (~120 złotych za pojedynczy film ponad dekadę temu to było coś normalnego dla polskich dystrybutorów). Wysokie ceny płyt i odtwarzaczy w początkowym okresie życia w rzeczywistości zabiły popularność BD już na wstępie i ta sytuacja nie uległa specjalnej zmianie.

Niezmiennie wysokie zainteresowanie nośnikiem DVD z racji niskiej ceny oraz lekceważące podejście lokalnej dystrybucji powoduje, że sytuacja płyt Blu-ray oraz Ultra HD Blu-ray w Polsce jest bardzo słaba.

Format wyklęty! Dlaczego w Polsce olewa się nośnik Blu-ray? [1]

Choć pomiędzy DVD, a Blu-ray jest istotna różnica w jakości audio-wizualnej (oczywiście z korzyścią dla niebieskiego krążka) to mnóstwo ludzi nie interesuje wyższa jakość obrazu czy dźwięku i można o tym łatwo się przekonać czytając grupy (np. na Facebooku) czy fora dyskusyjne. W tym akurat przypadku ten problem nie dotyczy wyłącznie Polaków, ale także mieszkańców znacznie bogatszych krajów. Koronnym przykładem jest tutaj choćby USA, gdzie ceny DVD i Blu-ray są bardzo podobne, a mimo to większość konsumentów mniej lub bardziej świadomie wybiera jednak DVD. Blu-ray czy 4K górują nad starym nośnikiem wyłącznie w przypadku debiutów głośnych produkcji do kina domowego. Przykładami mogą być takie produkcje jak Avengers: Endgame (Koniec Gry), John Wick 3 czy Aquaman, gdzie DVD z kretesem przegrało w starciu z BD i UHD BD. Obserwując rynek fizycznych nośników w Polsce często zadaję sobie pytanie dlaczego Blu-ray dzisiaj nie jest w stanie się dorównać DVD, choć ceny odtwarzaczy BD są bardzo niskie, nie wspominając że czytnik takich płyt znajduje się w konsolach PlayStation 3, PlayStation 4 i Pro, a także obecnej generacji Xbox One (S/X).

Format wyklęty! Dlaczego w Polsce olewa się nośnik Blu-ray? [2]

Niestety, ale największym problemem w mojej opinii jest tutaj sama dystrybucja, której najwyraźniej wcale specjalnie nie zależy na sprzedaży płyt Blu-ray (o 4K Blu-ray nawet nie wspominając) i specjalnie się również z takimi opiniami nie kryją. Koronnym przykładem, którym najczęściej będę się posługiwał jest firma Galapagos, która jest największym w Polsce dystrybutorem filmów i seriali, jednak podejście tej firmy do polskich klientów jest co najmniej dyskusyjne. Dużym problemem firmy jest stałe podnoszenie cen do niemalże absurdalnych poziomów. Obecnie najczęściej nowości na niebieskim krążku kupimy za 80-100 złotych, z kolei pojedynczy film od Galapagos na nośniku Ultra HD Blu-ray to średnio 140-160 złotych w zależności od tytułu. Jestem w stanie zrozumieć oburzenie potencjalnych klientów, którzy przykładowo mają możliwość odtworzenia płyt UHD Blu-ray, ale jednocześnie nie chcą płacić tak bandyckich cen. Prawdopodobnie tylko w Czechach znajdziemy podobne ceny, jednak tam wybór jest nieporównywalnie większy, częściej pojawiają się promocje, bardzo często w filmach znajdziemy polski język i niejednokrotnie sklepy pokroju Filmarena oferują naprawdę śliczne wydania limitowane, których ceny nie odbiegają znacząco od zwykłych wersji. O innych krajach pokroju Anglia, Francja, Niemcy, Włochy czy Hiszpania nie wspominając (tam ceny są często o wiele niższe, a dodatkowo promocje na filmy pojawiają się praktycznie co kilka tygodni).

Format wyklęty! Dlaczego w Polsce olewa się nośnik Blu-ray? [11]
Rozwój platform VOD typu Netflix, HBO GO czy Amazon Prime Video również wpływa na słabsze zainteresowanie nośnikiem Blu-ray w Polsce.

Kolejnym przykładem wyzysku w Polsce jest serial Gra o Tron. Jakość ostatniego sezonu niech każdy oceni indywidualnie, lecz to co Galapagos prezentuje swoim podejściem do klienta przypomina ponury żart. Dlaczego polscy klienci mają kupować legalnie serial w Polsce, jeśli komplet serialu na DVD kosztuje blisko 800 zł, natomiast pełna kolekcja Blu-ray dochodzi do 1300-1400 złotych? Za granicą nikt takich cen nie prezentuje i nikt ich specjalnie nie winduje w górę. W Polsce natomiast panuje dziwne podejście dystrybucji, aby wyciągnąć z portfela Polaka jak największą sumę pieniędzy. Wygląda na to, że tutaj bardziej opłacalne dla firmy Galapagos jest sprzedanie szczątkowej ilości sztuk, ale w wyższej cenie. Dla porównania by pokazać jak wygląda u nas windowanie cen zaprezentuję przykład Gry o Tron w zbiorczym wydaniu Blu-ray oraz limitowany steelbook z sezonem 8 w jakości 4K Ultra HD. W Polsce wydania te kosztują odpowiednio około 1300-1400 złotych oraz 400-450 złotych (!). W Anglii te same wydania (które w zdecydowanej większości mają również polski język) koszt wydania zbiorczego to około 600 zł za 8 sezonów na Blu-ray (a więc znacznie taniej niż zbiorczy pakiet... DVD w Polsce!), natomiast cena za limitowanego steelbooka z 8 sezonem to koszt około 220 złotych, a więc zaledwie połowa tego co trzeba zapłacić w Polsce. Niestety, ale jedyna różnica między tymi wydaniami to przetłumaczona okładka z tyłu, bowiem płyty są takie same. Trudno tego nie nazwać inaczej jak zwykłym zdzieraniem z polskiego, nieświadomego klienta, który często nie zdaje sobie sprawy, że to samo w innym kraju może kupić znacznie taniej. Nikt nie zabrania kupowania za granicą, a podejście polskiego dystrybutora do sprawy sprawia, że osoby zbierające filmy czy seriale na fizycznych nośnikach nie mają specjalnego wyboru i decydują się najczęściej na zakup za granicą. Nie jest to nic zaskakującego, dla przykładu sam tak robię, bo wiem ile mogę na tym zaoszczędzić.

Format wyklęty! Dlaczego w Polsce olewa się nośnik Blu-ray? [3]
Na przykładzie 8 sezonu Gry o Tron wyraźnie widać, jak polska firma Galapagos stara się za wszelką cenę wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy z klienta, choć samo wydanie niczym się nie różni od tego, które zakupimy za granicą w znacznie niższej cenie.

Dojenie klientów do granic możliwości to jedno, ale brak jakiegokolwiek kontaktu z firmą to drugi problem. Na swoim przykładzie poniekąd zobaczyłem jak dystrybutor Galapagos nie potrafi rozmawiać chociażby z kolekcjonerami, wręcz unika kontaktu i nie chce podjąć rękawicy by wyjaśnić skąd biorą się tak gigantyczne różnice w cenach za praktycznie takie same wydania filmów czy seriali. Choć jestem redaktorem w dużym portalu IT, nie przeszkodziło to firmie w wielokrotnym kasowaniu moich komentarzy (choć takich osób było znacznie więcej na profilach firmy w mediach społecznościowych) i w konsekwencji na permanentnym zablokowaniu mnie za zadawanie niewygodnych pytań. Nie chciałbym, żeby to wyglądało co najmniej jakbym się żalił - szczerze mówiąc takie podejście firmy nie jest dla mnie zaskakujące. Jest mi jednak przykro, jak polskich klientów traktuje się w rodzimym kraju, gdzie na każdym kroku odnosi się wrażenie, jakby firma robiła wszystko abyś koniecznie nie zakupił filmu czy serialu w lepszej jakości, a ewentualnie zdecydował się na DVD, bo w końcu to najpowszechniejszy i najpopularniejszy nośnik. Promowanie go kosztem Blu-ray przez Galapagos również jest kolejnym powodem, dla którego obecna sytuacja fizycznych nośników w Polsce wygląda tak jak wygląda.

Format wyklęty! Dlaczego w Polsce olewa się nośnik Blu-ray? [6]

Format wyklęty! Dlaczego w Polsce olewa się nośnik Blu-ray? [7]
Animowany serial Batman: Beyond to jeden z wielu seriali, które w Polsce nigdy nie doczekają się wydania w jakości High Definition. Czernobyl, Castle Rock czy Detektyw to tylko kilka innych przykładów zignorowania wydania HD na rzecz DVD i SD.

Brak zainteresowania kolekcjonerami ze strony polskich dystrybutorów Galapagos oraz Imperial Cinepix jest widoczny jeszcze w jednym aspekcie - kolekcjonerskich wydań filmów w metalowych opakowaniach (steelbook). Oczywiście nie wszyscy potrzebują tego typu rzeczy, jednak zupełnie inne postrzeganie na to mają osoby dbające o wizualny aspekt swojej kolekcji, która dzięki limitowanym edycjom w steelbookach prezentują się bardziej premium. Podkreślam, że mowa tutaj o limitowanych edycjach, a więc takich których nakład jest bardzo mocno ograniczony. Dziwię się dlaczego takie wydania omijają nośnik Ultra HD Blu-ray w dystrybucjach Galapagos oraz Imperial Cinepix. Niestety pomimo wielokrotnych próśb o odpowiedź, żadna z firm nie była skłonna udzielić odpowiedzi. Polscy kolekcjonerzy kupujący filmy w jakości 4K mają w tym wypadku kolejny problem. Mogą albo zakupić takie wydanie za granicą albo... kupić dwie wersje filmu w Polsce, co oczywiście ponownie winduje kwoty do góry. Zarówno Galapagos jak również Imperial dość często wprawdzie oferują steelbooki, jednak tylko dla wydań Blu-ray (obie dystrybucje) lub Blu-ray 3D (tylko Galapagos). Jak chcesz drogi kliencie dodatkowo film w jakości 4K to kup sobie Pan jeszcze jedną sztukę za skromne 140-150 złotych.

Format wyklęty! Dlaczego w Polsce olewa się nośnik Blu-ray? [5]
Kolekcjonerski steelbook filmu Joker pojawi się w Polsce... ale nie będzie dostępny dla wersji 4K.

Za granicą tego problemu oczywiście nie ma, więc znowu polski kolekcjoner jest zmuszony do sięgnięcia w ten sposób po zagraniczną dystrybucję... albo wydanie absurdalnych sum w Polsce. Nie muszę chyba mówić, która opcja jest bardziej opłacalna. Dość ciekawym przypadkiem z ostatniego czasu jest szalenie popularny film Joker. Film nakładem Galapagos wyjdzie w Polsce 29 stycznia 2020 roku. Wyjdą dwa kolekcjonerskie steelbooki... ale żaden nie będzie przyporządkowany do wydania 4K Ultra HD Blu-ray. Nie wiem, gdzie tutaj jest logika ze strony dystrybutora, jednak odpowiedzi na to pytanie ze strony firmy na pewno nie uzyskam. Innym przykładem bardzo lekceważącego podejścia ze strony dystrybutora dostaliśmy przy okazji premiery animacji Spider-Man: Into the Spider-Verse (Uniwersum), w tym wypadku odpowiedzialny za dystrybucję w Polsce był Imperial Cinepix. Nie dostaliśmy żadnego steelbooka, ani tym bardziej wersji 4K. Poniżej zdjęcie ślicznego wydania z Czech, które nie dość, że składa się ze steelbooka oraz aż czterech płyt, to wydanie UHD ma polską wersję językową. W takiej sytuacji nie jestem w stanie traktować polskiej dystrybucji poważnie, która najwyraźniej z kolekcjonerów robi idiotów. Zdecydowanie najlepiej w tej sytuacji radzi sobie trzeci duży dystrybutor - Filmostrada - która odpowiada za wydania z katalogu Universal Picture. Firma zdecydowała się na zupełnie inny krok niż Galapagos czy Imperial i premierowe wydania filmów w jakości 4K oferowane są wyłącznie w steelbookach, w dodatku w nieco niższej cenie, porównywalnej z cenami za granicą.

Format wyklęty! Dlaczego w Polsce olewa się nośnik Blu-ray? [4]
Przepiękna animacja Spider-Man: Into the Spider-Verse w ślicznym wydaniu z Czech. W Polsce o takiej edycji można co najwyżej pomarzyć...

Pozostając jeszcze na chwilę przy temacie nośnika Ultra HD Blu-ray to w jego przypadku problemem w Polsce jest nie tylko wysoka cena, ale także mizerna dostępność tytułów. Bardzo duży zarzut mam tutaj w stronę dystrybucji Imperial Cinepix, która zajmuje się katalogiem Sony czy 20th Century Fox. Za granicą wychodzi sporo filmów od obu wytwórni, jednak w Polsce większość katalogowych tytułów jest po prostu omijana, z niewiadomych powodów. Trochę inna sytuacja z kolei jest z Disneyem, obecnym największą bodaj firmą w branży filmowej (która dodatkowo przejęła 20th Century Fox), bowiem ta korporacja jawnie omija większość rynków europejskich i dlatego m.in. w Polsce nie uświadczymy w ogóle filmów na nośniku Ultra HD Blu-ray. W tym konkretnym wypadku więc wywieranie nacisków na Galapagos jest bezsensowne, bowiem firma jako lokalny dystrybutor nie ma po prostu nic do powiedzenia w tym temacie i wydaje to co Disney daje. A to, że Disney ma w zwyczaju często oferować Polakom kastrowane wydania Blu-ray z gorszą jakością dźwięku to już inna historia. Niestety, ale rezygnacja z wydawania przeróżnych filmów w Polsce również powoduje, że ludzie albo pozostają przy DVD, albo decydują się na zakup za granicą.

Format wyklęty! Dlaczego w Polsce olewa się nośnik Blu-ray? [8]

Format wyklęty! Dlaczego w Polsce olewa się nośnik Blu-ray? [9]
Na produkcje Disneya/Marvela/Lucasfilm na płytach w jakości Ultra HD w Polsce nie mamy co marzyć. Chyba, że mówimy o platformie VOD Disney+, która w 2020 roku pojawi się oficjalnie w Polsce.

Jak widać, polscy dystrybutorzy mają sporo za uszami i starają się jak najmniejszym kosztem powiększyć zysk ze sprzedaży nośników fizycznych. Oczywiście, tak działa rynek, jednak niektóre działania budzą co najmniej mieszane uczucia, zwłaszcza kolekcjonerów filmów i seriali. Największym wrogiem fizycznej dystrybucji płyt Blu-ray i 4K Blu-ray (oprócz stałego zainteresowania DVD) jest ciągle rozwijający się rynek cyfrowej dystrybucji w postaci kolejnych platform VOD oraz cyfrowych sklepów z filmami. Od momentu stałego rozwijania Netflixa, dystrybucja fizyczna staje się coraz mniej dochodowa. Tylko w samych Stanach Zjednoczonych w trzecim kwartale roku wydano na korzystanie z platform VOD 11,3 miliarda dolarów, podczas gdy na nośniki fizyczne wydano w okresie styczeń-wrzesień zaledwie 2,3 miliarda dolarów. W tym momencie możemy wciąż obserwować rozwój tego rynku oraz wprowadzanie kolejnych platform. W tym roku doczekaliśmy się premiery m.in. Disney+ oraz Apple TV+. W 2020 roku z kolei na rynku pojawi się HBO Max od Warner Tower oraz Pecock od NBC Universal. Takie zatrzęsienie platform oraz różnych abonamentów prawdopodobnie w pewnym momencie doprowadzi do załamania rynku VOD. Już teraz można zaobserwować coraz większy wzrost zainteresowania pirackimi wersjami filmów oraz seriali.

Choć niemalejące zainteresowanie płytami DVD jest jednym z powodów słabego przyjęcia Blu-ray w Polsce, to nie da się ukryć, iż rozwój cyfrowych usług pokroju platform VOD jeszcze bardziej blokuje ten i tak niszowy rynek.

Format wyklęty! Dlaczego w Polsce olewa się nośnik Blu-ray? [10]
Według analityków, rynek nośników fizycznych jeszcze długo nie upadnie, głównie dzięki kolekcjonerom.

Gdyby się okazało, że rynek VOD ostatecznie nie przetrwa tego hipotetycznego zatrzęsienia, wówczas istnieje spore prawdopodobieństwo że użytkownicy znowu przychylniejszym okiem zwrócą się ku rynkowi fizycznemu. W końcu streaming nadal ma i mieć będzie różne problemy - kończące się licencje powodujące usuwanie wybranych pozycji z katalogu czy niedostateczna jakość serwerów co prowadzi często do pogarszania jakości w trakcie oglądania (tak HBO GO, patrzę m.in. na Ciebie), czy oferowanie ogólnie gorszej jakości aniżeli w przypadku płyt fizycznych (zwłaszcza w kontekście Blu-ray oraz 4K Blu-ray). Rynek płyt fizycznych jest wciąż napędzany przez kolekcjonerów i dzięki nim w najbliższym czasie nie zostanie on całkowicie pochłonięty przez cyfrową dystrybucję. Kto wie, może skończy się tak jak z płytami winylowymi, które pomimo wysokich cen z roku na rok znowu cieszą się coraz większym zainteresowaniem wśród audiofilów, pomimo obecności na rynku muzycznym kilku dużych graczy pokroju Tidala, Spotify czy Apple Music. Podobna sytuacja może mieć miejsce w przypadku filmów. O ile jednak za granicą popularność Blu-ray wciąż będzie całkiem spora, o tyle w Polsce chyba już na zawsze pozostaniemy w erze DVD.

234
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 144

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.