Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
 
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国
 

Testujemy usługę VOD Disney+ i oceniamy serial The Mandalorian

Damian Marusiak | 12-11-2019 16:30 |

Testujemy usługę VOD Disney+ i oceniamy serial The MandalorianKilka miesięcy temu, podczas konwentu D23 Expo, organizowanego przez Disneya poznaliśmy mnóstwo szczegółów na temat nadchodzącej platformy VOD, czyli Disney+. Ze względu na zbliżającą się nieuchronnie premierę serwisu, firma coraz prężniej zaczęła reklamować nowy VOD. Jedną z form promowania, a jednocześnie sprawdzenia stabilności aplikacji przed premierą było wydanie testowej wersji w Holandii, gdzie od dwóch miesięcy użytkownicy mogli sprawdzić jakość aplikacji oraz treści (dostępnych również w rozdzielczości 4K z HDR). Po dwóch miesiącach testów przyszła w końcu pora na debiut nowej usługi VOD. W dość ciekawym terminie trzeba przyznać, bowiem raptem kilka dni temu pojawiła się usługa Apple TV+, która zbiera raczej mieszane opinie. Jak natomiast premierowo prezentuje się Disney+? Od czasu naszych pierwszych wrażeń minęły dwa miesiące i od tamtej pory zdążyło się sporo zmienić, zwłaszcza w kontekście ilości dostępnej treści. Do tego zadebiutowały pierwsze oryginalne materiały.

Autor: Damian Marusiak

Jak być może pamiętacie, jeszcze we wrześniu dzieliłem się pierwszymi wrażeniami z użytkowania Disney+, bowiem dwa miesiące temu ruszył w Holandii testowy program, gdzie możliwe było sprawdzenie jakości usługi przez dwa miesiące. Nie będę się więc mocno skupiał przykładowo na samym wyglądzie aplikacji, natomiast skupię się na finalnej prezentacji usługi pod względem działania na komputerze z przeglądarką, telewizorze 4K oraz smartfonie. Sprawdzimy również jakość obrazu i dźwięku oraz co nieco opowiem o dostępnych w tym momencie treściach oryginalnych. Disney+ debiutuje dzisiaj w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie oraz Holandii, gdzie na start oferowanych jest ponad 600 pozycji oraz kilka pierwszych materiałów reklamowanych jako "Disney+ Original".

Dzisiaj debiutuje nowa platforma VOD - Disney+. Przyglądamy się finalnej jakości aplikacji, dostępnym treściom oraz przede wszystkim jakości produkcji oryginalnych, w tym m.in. pierwszemu odcinkowi serialu Star Wars: The Mandalorian. Usługę Disney+ sprawdzamy na komputerze, telewizorze OLED oraz w smartfonie.

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [1]

Disney+ z polskim językiem dostępnym od dnia premiery usługi

Na pierwszy rzut sprawdzimy aplikację dostępną na konsoli Xbox One, z racji tego że oferuje ona wsparcie dla rozdzielczości 4K wraz z HDR. W przypadku PlayStation 4 aplikacja również jest dostępna, ale nadal nie oferuje wsparcia dla najlepszej jakości obrazu i dźwięku, co jest mocno zastanawiające. Jeśli chodzi z kolei o aplikację na konsoli Microsoftu to ostatnie aktualizacje bardzo wpłynęły (pozytywnie rzecz jasna) na stabilność działania. Jeszcze kilka tygodni temu był problem z częstym zawieszaniem się i wysypywaniem aplikacji, gdy przeskakiwaliśmy od jednej pozycji do kolejnej. Teraz przechodzenie pomiędzy różnymi pozycjami jest zdecydowanie płynniejsze i szybsze, co również dobrze wpływa na wspomnianą stabilność działania programu. Aplikacji nie zawiesza się, nawet gdy intensywnie przeszukujemy całkiem obszerną bazę seriali oraz filmów. Nie oznacza to jednak, że sama aplikacja jest idealna. Ostatnia aktualizacja usunęła bowiem informacje o dostępnej ścieżce Dolby Atmos - zamiast tego w każdej produkcji 4K widnieje wyłącznie logo Dolby 5.1, choć w rzeczywistości pozycje mają wspomnianego Atmosa, co można łatwo sprawdzić już po uruchomieniu danego filmu. Liczę, że kolejny update Disney+ skoryguje ten błąd, ponieważ teraz trochę wprowadza zamieszania dla użytkownika. Drugim problemem jest nieścisłość w podawaniu pozycji w jakości Ultra HD. Od dzisiaj przykładowo wszystkie sześć filmów sagi Star Wars (epizody 1-6) powinny być dostępne w rozdzielczości 4K wraz z HDR Dolby Vision oraz Dolby Atmos. Tak przynajmniej podaje amerykańska wersja aplikacji oraz holenderska, gdy przeglądamy w menu głównym treści dostępne w 4K.

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [2]

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [3]

Disney+ już dostępny - sprawdzamy nową platformę VOD na rynku

Gdy wejdziemy jednak w poszczególne pozycje Star Wars, okazuje się że co najwyżej oferowana jest rozdzielczość Full HD oraz dźwięk Dolby Digital 5.1. Gwiezdne Wojny to nie jedyny taki przypadek, bowiem w ofercie Disneya znalazłem jeszcze kilka filmów animowanych, które powinny już być dostępne według rozpiski w rozdzielczości 4K, a jednak można je obejrzeć co najwyżej w rozdzielczości HD. Z pewnością to niedopatrzenie firmy i kolejna (mam nadzieję) aktualizacja aplikacji skoryguje te nieścisłości. Gdy oba problemy zostaną naprawione, wówczas do aplikacji nie będzie można mieć wiele pretensji - działa szybko i sprawnie, wizualnie prezentuje się bardzo atrakcyjnie. Nawigacja jest prosta - w przypadku aplikacji na telewizory belka z głównymi opcjami (tj. lista filmów czy seriali, wyszukiwarka) znajduje się z lewej strony natomiast w wersji przeglądarkowej znajdziemy belkę u góry. Jeszcze inaczej wygląda to w aplikacji mobilnej, gdzie poszczególne opcje znajdują się w dolnej części ekranu. Każda wersja przygotowana została ze starannością, zwłaszcza Disney+ w smartfonach działa jak burza.

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [4]

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [5]

Disney+ z pierwszym trailerem serialu Star Wars: The Mandalorian

Wiesienką na torcie dzisiaj prawdopodobnie jest premierowy odcinek serialu Star Wars: The Mandalorian. Produkcja jest pierwszym aktorskim serialem w świecie Gwiezdnych Wojen i muszę przyznać, że o ile już zwiastuny zaostrzyły apetyt tak poziom finalny wręcz przekroczył moje oczekiwania. The Mandalorian dowodzi, że świat Star Wars nie musi za każdym razem skupiać się na Mocy oraz starciu Rebelii/Ruchu Oporu ze złym Imperium/Najwyższym Porządkiem. Jak z pewnością doskonale wiecie, akcja serialu toczy się kilka lat po wydarzeniach z szóstego epizodu, a jeszcze przed powstaniem Najwyższego Porządku. Przenosimy się na tereny Zewnętrznych Rubieży, gdzie przedstawiane są losy samotnego Łowcy Nagród, który należy do rasy Mandalorian. To co charakteryzuje serial to przede wszystkim bardzo wysoka jakość wykonania, praktycznie nie ustępująca filmom pełnometrażowym. Widać, że Disney włożył w produkcję grube miliony, jednak dzięki temu otrzymujemy produkcję z dobrą obsadą, niezłymi dialogami, rewelacyjnie nakręconymi scenami walki oraz absolutnie fantastyczną oprawą audio-wizualną. The Mandalorian prezentowany jest w natywnej rozdzielczości 4K wraz z HDR Dolby Vision, tak więc na dobrej klasy telewizorach użytkownicy nie będą z pewnością narzekać na jakość obrazu. Nie chcąc nic zdradzać, już pod koniec pierwszego odcinka widać, że krojona będzie w serialu dużo większa intryga niż to zapowiadały pierwsze sceny. Jeśli ktoś ma możliwość obejrzenia w Disney+ to dodatkowym atutem będzie obecność pełnej polskiej wersji językowej w postaci audio (dubbing) oraz napisów. Wszystkie produkcje oryginalne (z wyłączeniem Lady and the Tramp oraz Noelle) są obecnie dostępne z PL językiem.

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [6]

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [7]

Premiera VOD Disney+, ceny abonamentu i inne szczegóły

Oprócz Mandaloriana wśród produkcji oryginalnych znajdziemy także m.in. High School Musical: The Series, Encore czy serial dokumentalny (który bardzo mi się spodobał nawiasem mówiąc) The According World to Jeff Goldblum - dokument polecam zwłaszcza fanom aktora. Oprócz produkcji oryginalnych (których w chwili obecnej jest bardzo mało), clue programu stanowią treści należące do Disneya, Pixara, Lucasfilm, Marvela, Foxa oraz National Geographic. Pod tym względem start Disney+ jest nieporównywalnie lepszy od Apple TV+, gdzie firma Tima Cooka skupia się wyłącznie na produkcjach tworzonych na potrzeby platformy VOD. Disney+ jest z kolei usługą "family friendly" co oznacza, że nie znajdziemy tutaj nic ponad kategorię wiekową PG-13. Wiele więc produkcji Foxa zamiast na Disney+ trafi bądź już trafiło na VUDU, które po części także należy do Disneya. Z kolei w pierwszym dniu działania Disney+ do dyspozycji otrzymujemy m.in. 30 sezonów serialu animowanego The Simpons w jakości Full HD. Dla osób, które dotychczas nie miały okazji oglądać będzie to świetna wiadomość. Bardzo mnie również cieszy regularne powiększanie biblioteki pozycji 4K Ultra HD - dwa miesiące temu było to raptem 17 produkcji. W tym momencie jest już ponad 60 i liczba ta stale rośnie, bowiem kolejne pozycje są aktualizowane do najwyższej jakości obrazu. Wszystkie dostępne filmy Marvela oraz Lucasfilm (Star Wars) są już oferowane w jakości 4K z HDR Dolby Vision oraz dźwiękiem Dolby Atmos. Większość animacji studia Pixar oraz Disney także doczekało się wersji UHD. W ostatnich dniach również kolekcja filmów "Piraci z Karaibów" z Johnnym Deppem w roli głównej otrzymały aktualizację do wersji 4K z Dolby Vision - różnica w porównaniu z obecnymi płytami Blu-ray jest zauważalna na korzyść platformy Disney+, dlatego cieszę się że kolejne pozycje dołączają do tego portfolio.

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [8]

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [9]

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [10]

Byłbym jednak jeszcze bardziej uradowany, gdyby Disney zechciał w bardziej widoczny sposób komunikować użytkownikom, które pozycje posiadają wsparcie dla rozdzielczości 4K. Z tym obecnie jest bardzo duży problem, co sprawia że trudno odnaleźć filmy dostępne w UHD. Wprawdzie aplikacja posiada belkę "Ultra HD with HDR", jednak trafiają tam tylko niektóre pozycje. Wbudowana wyszukiwarka wciąż nie znajduje treści w tej rozdzielczości, wobec czego należy po prostu skakać po wszystkich produkcjach i sprawdzać, który film jest dostępny w najwyższej możliwej jakości. Każdy film i serial w aplikacji jest prezentowany w formie prostokątnego kafelka. Moim zdaniem dobrym pomysłem byłoby dodanie w odpowiednich kafelkach znaczka 4K co znacząco poprawiłoby nawigację po tych treściach i znacznie łatwiej byłoby agregować materiały dostępne w Ultra HD z HDR. Warto również wspomnieć, że wszystkie produkcje Disneya/Pixara/Lucasfilm oraz Marvela dostępne w rozdzielczości 4K wykorzystują również rozszerzony format HDR - Dolby Vision. Bazowy HDR10 jest tylko w dokumencie "Free Solo", z kolei HDR10+ nie jest w ogóle wspierane.

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [11]

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [12]

Przyglądając się mobilnej wersji aplikacji skupiłem się przede wszystkim na temacie działania w trybie offline oraz pobierania treści. Pod tym względem Disney+ radzi sobie całkiem nieźle - dużym plusem jest wsparcie dla trybu offline i umożliwienie oglądania dowolnej treści po jej uprzednim pobraniu. Tego przez bardzo długi czas brakowało chociażby w HBO GO, co było wręcz uwłaczające użytkownikom. Disney z kolei oferuje nam trzy tryby, różniące się jakością obrazu/dźwięku. Pierwsza oferowana jakość przy pobieraniu to Standard - posiadając smartfon ze 128 GB pamięci wewnętrznej będziemy w stanie pobrać maksymalnie 59 godzin materiału. Pobieranie trwa najkrócej, ale jakość wideo jest również najgorsza (przypominająca SD). Drugi stopień to Medium, gdzie ilość możliwej pobranej treści zamyka się w maksymalnie 43 godzinach, oczywiście w dalszym ciągu mówiąc o smartfonie ze 128 GB pamięci. Tutaj jakość jest porównywalna z HD. Najwyższym standardem jest Wysoka jakość, gdzie pobierzemy już co najwyżej 9 godzin materiału. Dość skromnie, ale trzeba przyznać, że Disney nie będzie numerem jeden w kwestii kompresji materiału w najwyższej jakości. Blisko 40-minutowy odcinek Mandaloriana zajmuje 1,6 GB. Film Zakochany Kundel (2019) zajmuje już ponad 4 GB. Z kolei 3-godzinny Avengers: Endgame zabierze z dostępnego miejsca ponad 7 GB. O ile więc pod względem kompresji Disney+ prezentuje się lepiej niż Apple TV+, tak trochę brakuje do Netflixa.

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [13]

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [14]

Pod względem działania mobilnej aplikacji Disney+ nie można wiele zarzucić. Znajdziemy tutaj takie same belki odwołujące się do treści Disneya, Pixara, Star Wars, Marvela oraz National Geographic - tyle że w zminiaturyzowanej wersji. Treści możemy pobierać wyłącznie poprzez WiFi, lub też za pośrednictwem sieci LTE, o ile transfer nam na to pozwoli. Treści oglądamy w pozycji poziomej, a do tego aplikacja pozwala rozszerzyć widok na cały ekran. Na dole ekranu znajdziemy natomiast belkę z podstawowymi opcjami takimi jak powrót do menu głównego, wyszukiwarka treści oraz podgląd konta. Podczas uruchomienia filmu lub serialu wybór wersji językowej jest możliwy dzięki przyciskowi znajdującemu się w prawym, górnym rogu. Analogicznie język wybieramy w komputerowej wersji aplikacji uruchamianej z poziomu dowolnej przeglądarki internetowej. Niestety obecnie Disney+ nie jest dostępny jako aplikacja na system Windows, ale kto wie - możemy kiedyś się takowej doczekamy.

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [15]

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [16]

Przechodząc płynnie do wersji przeglądarkowej, tutaj Disney+ o wiele bardziej przypomina aplikację znaną z telewizorów. Ma jednak dwie zasadnicze różnice. Po pierwsze belka nawigacyjna znajduje się u góry, a nie z boku jak na TV. Po drugie zmiana języków odbywa się po włączeniu dedykowanego przycisku. W przypadku konsoli Xbox One wymagane jest naciśnięcie odpowiedniego przycisku na padzie, by wywołać belkę z językami. No i oczywiście nie dostaniemy tutaj rozdzielczości Ultra HD, a co najwyżej Full HD. Jakość obrazu jest jednak całkiem w porządku - w mojej opinii porównywalna do możliwości oferowanych przez iTunes (Apple TV). Podoba mi się, że wszystkie aplikacje są do siebie podobne i nawigacja na wszystkich urządzeniach jest w miarę podobna.

Disney+ jest bardzo ciekawą i rozbudowaną usługą VOD z działającymi wersjami na telewizorach, smartfonach oraz w przeglądarkach internetowych, co umożliwia korzystanie na komputerach/laptopach. Niestety wciąż nie wiemy kiedy usługa u nas zadebiutuje.

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [17]

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [18]

Disney+ debiutuje na rynku - sprawdzamy usługę i treści oryginalne [19]

Na pewno wielu z Was zastanawia się czy jest w ogóle możliwe uruchomienie obecnie Disney+ w Polsce. Dwa miesiące temu sytuacja wygląda tak, że aby móc korzystać z testowej wersji aplikacji konto należało utworzyć w Holandii, natomiast mając dostęp do takiego konta bez problemu można było używać Disney+ w Polsce, nawet bez korzystania z cudów pokroju VPN. W tym momencie sytuacja wygląda odwrotnie, ponieważ wykorzystując VPN i IP holenderskie/amerykańskie możemy utworzyć konto. Dodając metodę płatności pokroju PayPal istnieje możliwość korzystania z takiego konta np. w Polsce. Warunkiem jednak jest stałe korzystanie z holenderskiego (przykładowo) IP, inaczej aplikacja w ogóle nie pozwoli nam się zalogować. Jest to pójście bardzo okrężną drogą, jednak ze względu na brak polskiej wersji usługi na razie nie mamy zbyt dużego wyboru. Pod koniec marca 2020 roku Disney+ zadebiutuje w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Włoszech oraz Hiszpanii. Tego dnia VOD pojawi się jeszcze w innych krajach i możemy tylko liczyć na to, że Polska będzie należeć do tego grona.

10
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 43

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.