10 lat PurePC
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Tomb Raider - Lara Croft zaprasza na wycieczkę

Sebastian Oktaba | 12-03-2013 00:42 |

Najsłynniejsza pani archeolog wraca po dłuższej przerwie, aby zmierzyć się z własną legendą i zupełnie od podstaw nakreślić charakter serii, która wychowała już kilka pokoleń graczy. Cóż... Lara Croft jako wielkoformatowa gwiazda przemysłu rozrywkowego, zawsze wzbudza spore zainteresowanie męskiej części widowni, kiedy w całym swoim jestestwie wkracza na ekrany. Jeszcze wczoraj wiele osób rechotało słysząc kultowe: „Co będzie pan robił? Grał w grę! A jaką? Tumb Rajder!”, ale dzisiaj pewnie sami odpowiedzieliby twierdząco na postawione pytanie. Zwolennicy wdzięków panny Croft od miesięcy ostrzyli sobie ząbki na najnowszą odsłonę cyklu, która dzięki sumiennej pracy marketingowców nie schodziła ze świecznika, zaś ostatecznie w zeszłym tygodniu szczęśliwie wylądowała na sklepowych półkach. Dziesiąty już Tomb Raider wzbudza emocje z różnych względów: oprawy audiowizualnej, przesadnej brutalności, zmian poczynionych w strukturze rozgrywki oraz odświeżonego wizerunku głównej bohaterki. Czy twórcom udało się połączyć tradycję z nowoczesnością? Powodów do wstydu raczej nie będzie, bo efekt końcowy jest bardzo interesujący, aczkolwiek nie uniknięto kilku mniejszych potknięć...

Autor: Caleb - Sebastian Oktaba

Historia Tomb Raider sięga zamierzchłego 1996 roku, kiedy sceną niepodzielnie rządziły Duke Nukem i Quake, a gwałtowny rozwój grafiki trójwymiarowej dopiero wchodził w początkową fazę. Wtedy właśnie pojawiła się niewiasta, która przełamała męski monopol i zrewolucjonizowała gatunek gier zręcznościowo-przygodowych z elementami akcji. Napakowani komandosi, królowie testosteronu oraz miejskie kozaczki o kwadratowych czaszkach, przegrały walkę o względy gawiedzi z kobietą... która początkowo miała być facetem! Spokojnie - Lara żadnej terapii hormonalnej nie przeszła, jednak pierwsze koncepcje dotyczące Tomb Raidera, typowały na bohatera rasowego samca. Jest wielce prawdopodobne, że biuściasta ikona popkultury wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby programiści nie obawiali się procesów sądowych. Jegomość buszujący po grobowcach budził zbyt silne skojarzenia z Indiana Jonesem, więc ostatecznie do roboty zaprzęgnięto nieznaną pannicę ubraną w kuse szorty i bluzeczkę, wydatnie podkreślające wszystkie jej krągłości. Poskutkowało...

Lara przez blisko dwie dekady panowania bardzo się zmieniła, co doskonale widać po okładkach i plakatach promujących poszczególne części serii. Początkowo mieliśmy do czynienia z budową ciała, jaką heroina zawdzięczała wybujałej wyobraźni jakiegoś zakompleksionego grafika, wszak żadna istota nie byłaby w stanie wykonywać równie spektakularnych figur akrobatycznych, dźwigając na piersi dwa kilkukilogramowe odważniki... Dla absolutnej pewności spytajcie swoje dziewczyny, żony, teściowe lub matki, a najlepiej sami wykonajcie eksperymentalne salto z balonami wypełnionymi wodą :) Wracając do tematu - kult „cyca” wyraźnie zanikał na przestrzeni lat, czego zwieńczeniem jest recenzowany dzisiaj Tomb Raider. Odświeżona Croft'ówna okazuje się młodsza i bardziej dziewczęca, ale nawet umazana we krwi, błocie, odchodach czy owinięta bandażami oraz starymi łachmanami, wciąż prezentuje się atrakcyjnie.

Osobiście do grona gorliwych fanów Lary Croft nigdy nie należałem, pewnie dlatego informacje o planowanym restarcie marki przyjąłem ze stoickim spokojem, jakbym czytał listę zakupów. W obecnych czasach panuje zresztą tendencja do wymazywania przeszłości, więc niedługo pewnie przyjdzie kolej na Mario, Tetris lub Chińczyka, skoro już powstały albo powstają prequele i remake'y Carmageddon, Devil May Cry, Rise of the Traid, XCOM, Painkiller, NFS: Most Wanted oraz wiele innych... Tomb Raider (2013) na szczęście nie stanowi wersji HD jednej z poprzednich odsłon, ale jest całkowicie odrębnym oraz gruntownie przemyślanym produktem, dającym solidne podwaliny do dalszego rozwijania serii. Crystal Dynamics przemodelowało praktycznie każdy aspekt zabawy, czyniąc z recenzowanego tytułu zręcznościowo-przygodowy miszmasz o zabarwieniu survivalowym, wzbogacony lekką nutką sandboxa i cRPG.

Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 21

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.