.
Załóż konto
English Deutsch Русский Français Español 中国

Recenzja Painkiller: Hell & Damnation - Pan Killer powraca!

Sebastian Oktaba | 10-11-2012 12:30 |

Moda na odgrzewanie starych kotletów trwa w najlepsze, systematycznie przebierając na intensywności, co niezbyt dobrze świadczy o kreatywności twórców. Niektóre produkcje wyłowione z lamusa po lekkim liftingu spokojnie konkurują z nowościami, inne okazują się żenującymi profanacjami oryginałów lub zwykłym wyciąganiem pieniędzy i szybko zostają zapomniane. Wyrazistych przykładów daleko szukać raczej nie trzeba, wszak Black Mesa (LINK) dobitnie udowodniła wartość amatorskich projektów. Z kolei takie wydawnictwa jak Doom 3 BFG Edition nie pozostawiają złudzeń, że wielu developerów liczy tylko na zastrzyk gotówki. Najlepsze rokowania budzą zwykle inicjatywy zagorzałych fanów, chociaż mają tendencję do błyskawicznego upadania i rzadko udaje się pomysł w całości zrealizować. Painkiller: Hell & Damnation takowy problem nie dotknął, ponieważ od początku za wskrzeszeniem podupadającej marki stał zespół zawodowych programistów oraz silnik Unreal Engine... Tylko czy to wystarczyło do wielkiego powrotu?

Autor: Caleb - Sebastian Oktaba

Painkiller był swego czasu jedną z najjaśniejszych gwiazd na nieboskłonie, przynajmniej jeśli chodzi o pierwszoosobowe strzelaniny z polskim rodowodem. Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że dzieło ekipy People Can Fly osiem wiosen temu wstrząsnęło sceną FPS. Nawet NVIDIA promowała ten znakomity tytuł przy okazji premiery serii GeForce 6800, co było swego rodzaju wyróżnieniem. Jednak Painkiller odniósł sukces nie ze względu na marketingowe zaplecze, ale doskonałą grywalność oraz świetną oprawę audiowizualną. Później tego wyczynu powtórzyć nie zdołano, zaś kolejne nieudane próby coraz bardziej szargały dobre imię lokalnej legendy... Teraz dawną chwałę należną cyklowi zamierza przywrócić Painkiller: Hell & Damnation, którego można odczytać jako Painkiller HD.

O ile pierwsze wcielenie Painkillera zasłużenie zgarniało bardzo wysokie oceny, tak kolejne odsłony i dodatki prezentowały znacznie niższy poziom. W pewnym momencie sytuacja stała się wręcz dramatyczna, a ostatnia gra nawiązująca do głośnego oryginału była po prostu kaszanką w najgorszym wydaniu. Znamienne jest, że Painkiller: Recurring Evil nigdy oficjalnie w naszym kraju nie zadebiutował, nieprawdaż? Polskich programistów ciężko winić za taki stan rzeczy, skoro prawa do tytułu zostały odsprzedane i powędrowały gdzieś na wschód lub południe. Eh... pomyśleć, że jedynkę kupiłem za dwadzieścia złotych w osiedlowym kiosku, natomiast jego „następcy” kosztowali już zwykle znacznie więcej, oferując przy tym namiastkę dawnej zabawy. Painkiller: Hell & Damnation gigantycznego sukcesu raczej nie osiągnie, ale może przynajmniej zmazać dawne grzechy.

People Can Fly odpowiedzialne za oryginalnego Painkillera jest obecnie własnością Epic Games, zajmując się zapewne kolejnymi Gears of War lub sequelem Bulletstorm. Chłopaki nie mogli więc odrestaurować swojej debiutanckiej gry, niemniej część z nich założyła w 2005 roku studio The Farm 51, które stoi za Painkiller: Hell & Damnation. Zespół zasłynął z Necrovision i Necrovision: Lost Company, będącymi w prostej linii duchowymi spadkobiercami Painkillera. Można zatem uznać, że historia zatoczyła koło i sfatygowany Pan Killer nareszcie wrócił do rodzinnego domu. Efekty ekshumacji ocenię za kilka chwil. Chodzą natomiast słuchy, jakoby pełna wersja Painkiller: Hell & Damnation miała niedługo trafić do pewnego popularnego czasopisma o grach... Suma summarum, taki tytuł za mniej niż dwie dychy to niezła okazja.

Oceń publikację

Twoja ocena: Brak Średnia: 4.8 (głosów: 4)
Sebastian Oktaba
Ilość komentarzy: 11

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.